STRONA GŁÓWNA         
DM PEKAO         
DM PEKAO (DAWNIEJ CDM PEKAO S.A.)         
ANALIZY PEKAO         
BANK PEKAO SA         
Bank Pekao

PKO BP bije rekordy, Czwartek, 7 listopada (16:40)

Największy polski bank PKO BP zabrał się ostro do bicia rekordów. Padły one w III kwartale tego roku, a najważniejsze z nich to najwyższy kwartalny zysk w historii banku, najniższe - przynajmniej w ciągu ostatnich wielu lat - koszty ryzyka oraz liczba klientów korzystających z bankowości mobilnej. To ważne rekordy.

- Mamy trwałe, dobre, powtarzalne wyniki biznesowe oparte na silnej relacji z naszymi klientami we wszystkich segmentach rynku. 1,229 mld zł zysku netto (w III kwartale) to najlepszy kwartalny wynik w naszej historii - powiedział na konferencji prasowej prezes banku Zbigniew Jagiełło.

Wynik ten oznacza wzrost o prawie 18 proc. w stosunku do analogicznego okresu zeszłego roku i jest o 1 proc. większy niż w poprzednim kwartale. Po trzech kwartałach tego roku bank miał ponad 3,3 mld zł zysku netto, czyli o ponad 21 proc. więcej niż w zeszłym roku. A to znaczy, że jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, idzie na kolejny, tym razem roczny rekord.

Koszty ryzyka pod kontrolą

Koszty ryzyka to w bankowości bardzo ważna sprawa, choć trochę skomplikowana. Kiedy bank udziela kredytu, powinien przyjąć założenie, że klient może go nie spłacić. A to znaczy, że bank może ponieść straty. Powinien więc na te straty utworzyć odpowiednie odpisy. Na początku - niewielkie.

Gdyby się jednak okazało, że ze spłatą kredytu są kłopoty, bank powinien te odpisy zwiększać. Takie odpisy zmniejszają zyski banku, a są po to, żeby przynajmniej w części pokryć możliwe straty w przyszłości. Żeby te nagle nie wybuchły. Koszt ryzyka pokazuje stosunek przyrostu odpisów na straty kredytowe do udzielonych przez bank kredytów.

PKO BP miał w III kwartale koszty ryzyka w wysokości 51 punktów bazowych, gdy w kilku innych dużych bankach koszty te rosną od co najmniej dwóch kwartałów i zbliżają się do 100 punktów bazowych, czyli 1 proc. To w dodatku jeden z niższych kosztów ryzyka w polskim sektorze.

- Koszt ryzyka 51 pkt bazowych jest to dobry, historycznie najniższy wynik w ostatnich latach - powiedział wiceprezes PKO BP Rafał Kozłowski.

Trzeci z ważnych rekordów, jaki PKO BP ustanowił w III kwartale, to liczba klientów korzystających z aplikacji bankowości mobilnej IKO. Wzrosła ona do 4 mln osób.

- Mamy 25 proc. w rynku aplikacji mobilnych, co potwierdza nie tylko nasze duże zaawansowanie cyfrowe i naszych klientów, ale też ich aktywność - powiedział Szymon Wałach, dyrektor ds. strategii w PKO BP.

Dlaczego trzy rekordy PKO BP są ważne? Z różnych powodów. Szczyt koniunktury już minął, idzie spowolnienie gospodarcze i banki mają już pewne kłopoty z powtórzeniem zeszłorocznych zysków. Oczywiście tłumaczą się, że bardzo w tym roku wzrosły opłaty na bezpieczeństwo systemu finansowego (o 27 proc. w skali sektora), i że w porównywalnych warunkach byłoby sporo lepiej. Ale pomimo bardzo wysokiej i wciąż rosnącej sprzedaży kredytów konsumenckich i rekordowych wyników w sprzedaży hipotek widać, że zyski banków mogą być już coraz słabsze.

Powodem mniejszych zysków będą w dużej części odpisy na złe kredyty, co jest nieuchronne wraz z idącym spowolnieniem. Na razie straty spowodowane są głównie upadłościami firm, ale wraz z osłabieniem koniunktury trudności ze spłatami będą mieć też konsumenci. To poważnie osłabi wyniki banków.

Przechodzenie bankowości do cyfrowego świata to - pomimo ogromnych nakładów, jakie instytucje finansowe ponoszą na nowe aplikacje i na integrowanie ich z systemami operacyjnymi - ogromna szansa na obniżenie kosztów działalności. A wszystkie banki marzą o tym, żeby ich koszty nie przekraczały 40 proc. przychodów, bo tak na przykład jest w bankach w Skandynawii, które mimo potężnych obciążeń kapitałowych całkiem nieźle sobie radzą.

Nowa strategia i konsekwencje wyroków TSUE

PKO BP zapowiada w dodatku, że 18 listopada ogłosi nową strategię do 2022 roku, gdyż cele aktualnej wykonał przed czasem. Jego rentowność w III kwartale tego roku - zgodnie ze strategią do 2020 roku - przekroczyła 10 proc., koszty działania stanowią 42 proc. dochodów (miało być poniżej 45 proc.), koszty ryzyka są znacznie niższe od zakładanych, a najtwardszy kapitał stanowi prawie 17 proc. wszystkich ważonych ryzykiem aktywów, co daje bankowi możliwości wypłaty dywidendy.

- Bank jest w takiej sytuacji, że może dzielić się zyskiem z akcjonariuszami za 2019 rok i niepodzielonym za 2018 rok - powiedział Rafał Kozłowski.

Na PKO - podobnie jak na większość dużych polskich banków - spadnie niebawem kilka silnych ciosów. Pierwszy to wrześniowe rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który nakazał zwrot części prowizji tym klientom, którzy zaciągnęli kredyt konsumencki i spłacili go przed czasem. Wszystkie banki muszą to zrobić wstecz, od 2012 roku, a PKO BP zawiązał na zwrot prowizji 68,5 mln zł rezerw. Ale banki będą też musiały w przyszłości część prowizji gdy kredyt zostanie wcześniej spłacony, co spowoduje, że kredyty konsumpcyjne staną się dla nich mniej intratne.

- Wpływ (tego orzeczenia) TSUE będzie dla nas mały. Ten produkt (kredyty konsumpcyjne) jest wysoce rentowny i chcemy tę rentowność utrzymać. W segmencie kredytów konsumpcyjnych PKO jest niekwestionowanym liderem - powiedział Zbigniew Jagiełło.

Drugi cios może paść ze strony frankowiczów, jeśli będą masowo składać pozwy, a co więcej - jeśli sądy uznają ich rację. Pomimo październikowego wyroku TSUE sytuacja jest jeszcze dość daleka od jasności i nie pozwala na prognozy. Audytorzy do końca roku będą musieli wypracować stanowisko, jak powinny się zachowywać banki i jak tworzyć rezerwy. PKO przewiduje, że każą im prawdopodobnie tworzyć rezerwy na ryzyko przegranych spraw dla całych portfeli kredytów we frankach, a nie dla poszczególnych spraw spornych o konkretny kredyt, w miarę jak pozwy trafią do sądów.

- Jeśli chodzi o metodykę rezerwowania pewnie większość banków będzie gotowa z końcem roku kalendarzowego, a potem będzie ona ewoluować wraz z utwardzaniem się linii orzecznictwa (sądów). Nie spodziewam się, żeby dla sektora, była to sprawa bardzo mała albo bardzo duża, jeśli mówimy o najbliższych miesiącach, czy kwartałach. Jeśli natomiast chodzi o horyzont długoterminowy, rożne jeszcze kwoty mogą padać - powiedział Zbigniew Jagiełło.

Trzeci cios to MREL

Co to takiego? Kilka lat temu, po kryzysie i masowym ratowaniu banków przez państwa, regulatorzy na całym świecie doszli do wniosku, że sam kapitał bankom nie wystarczy gdy straty są naprawdę duże. Nakazali, żeby miały też zobowiązania kwalifikowane na pokrycie strat w przypadku, gdy już zabraknie kapitału, a więc w upadłości. Takie zobowiązania mogłyby być - kiedy bank upadnie - zamienione na kapitał, żeby - w razie potrzeby - spłacać dodatkowe straty.

To znaczy, że banki, także polskie, do końca 2023 roku muszą wyemitować bardzo dużo obligacji (zobowiązań kwalifikowanych). O tym na jakie kwoty decyduje w naszym kraju Bankowy Fundusz Gwarancyjny. PKO BP jako pierwszy podał, że BFG "przydzielił" mu już MREL (kapitał plus te zobowiązania kwalifikowane) i bank musi mieć go 23 proc. aktywów ważonych ryzykiem, gdy samego kapitału ma 17 proc.

A to znaczy po prostu, że PKO musi wyemitować do końca 2023 roku obligacje o wartości ok. 10 mld zł zakładając stan na dzień dzisiejszy (ale jeśli przez najbliższe cztery lata bank jeszcze urośnie, będzie to odpowiednio więcej). Na podstawie MREL-a przydzielonego PKO można spodziewać się, że cały polski sektor bankowy będzie musiał sprzedać obligacje o wartości ok. 60 mld zł.

PKO zapowiada, że będzie sprzedawał głównie papiery w euro na zagranicznych rynkach. I nie obawia się o znalezienie nabywców.

- Nie mamy jeszcze harmonogramu emisji, ale pierwsze będą w roku przyszłym, potem w 2021 i w 2022. Będzie to wymagało wyjścia na rynki zagraniczne. Grupa ma bardzo duże kompetencje w emisjach obligacji - powiedział Rafał Kozłowski.

- Z punktu widzenia inwestorów jesteśmy numerem jeden jeśli chodzi o te instrumenty - dodał Zbigniew Jagiełło.

Jacek Ramotowski